fbpx
W RODO – świecie…

Ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane potocznie RODO nastręcza na co dzień wiele absurdalnych kłopotów, które zaskoczyłyby samych prawodawców! Prawdopodobnie sami moglibyście sypać w tym temacie wieloma absurdalnymi opowieściami! Tym razem jednak ja sobie pozwolę przenieść Was w RODO – świat!

Ale RODO!

Siedzimy w restauracji, do której wchodzi kobieta z dziewczynką ubraną w śliczną sukienkę w kwiaty. Mała Shirley Temple z burzą blond loków i niebieskimi oczami prezentuje się wyjątkowo ładnie w kwiecistym wdzianku. Niewątpliwie, panie przykuły uwagę wielu gości. Matka z córką składają zamówienie, po czym siadają przy stoliku niedaleko nas.

Gdzie tu RODO?

Zwyczajna rzecz – spytacie, gdzie tu RODO? Już Wam mówię. Do ich stolika podchodzi starsza kobieta ze słowami: Przepraszam, czy mogę zrobić Pani córeczce zdjęcie? Ma piękną sukieneczkę, chciałabym pokazać ją synowej, może kupi wnuczce. Taka ładna. Matka patrzy na kobietę zdziwionym wzrokiem, uśmiecha się delikatnie, po czym odpowiada:

– Przepraszam, ale jest RODO.

Ja automatycznie podskakuję i uśmiecham się sama do siebie. A starsza pani? Wyraźnie zawiedziona i zdziwiona odchodzi…

RODO temu winne…

Niewątpliwie, powyższa sytuacja nie jest przypadkiem odosobnionym. Skąd to wiem? Bo pracuję z ludźmi, którzy odpowiedzialnie chcą wdrożyć ochronę danych osobowych we własnych jednostkach i trafiają na opór! Jaki opór spytacie? Niestety, ludzi – współpracowników, koleżanek i kolegów. Wiele osób bowiem nie rozumie, że Ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych ma za zadanie chronić dane osób przetwarzane przez Administratorów, np. Szkoły, Podmioty lecznicze czy Towarzystwa Ubezpieczeniowe. Oczywiście dane osób fizycznych, które przetwarzają inne osoby, też powinny być bezpieczne. Należy jednak pamiętać, że wykonanie zdjęcia do użytku prywatnego nie jest złamaniem prawa. Ważne, żeby nie rozpowszechniać go bez zgody osoby na nim się znajdującej. Nawiązując do opisywanej przeze mnie sytuacji, wykonanie zdjęcia dziecka, a w zasadzie sukienki, by pokazać synowej, nie jest żadnym przewinieniem. Oczywiście, dobrze, że Pani zapytała, matka jak najbardziej miała pełne prawo odmówić. Jednak powołując się na Rozporządzenie? Niekoniecznie.

Nie, bo RODO

Codzienność Inspektora Ochrony Danych Osobowych obfituje w sytuacje – „Nie… bo RODO”. Przykładowo, sąsiad sąsiadowi nie odpowie, dziecko w szkole nie dowie się, jaką otrzymało ocenę! Wymieniać dalej? A proszę:

RODO dobre jest na wszystko

Pan w agencji ubezpieczeniowej nie poda danych dotyczących samochodu, bo RODO. A polisę chce, choć wiadomo, że agent nie jest w stanie przygotować polisy bez danych pojazdu! Pacjent prosi o fakturę za badania specjalistyczne, ale żachnie się przy podawaniu danych, bo przecież RODO! Pani dzwoniąca do przychodni w celu przełożenia terminu wizyty nie przedstawi się i nie poda przez telefon swojego numeru PESEL. Na ponowną prośbę rejestratorki medycznej rozmówczyni rzuci słuchawką.

Wydaje się Wam to niemożliwe – uwierzcie mi, Inspektor Ochrony Danych Osobowych na co dzień jest między młotem a kowadłem. Żyje bowiem pomiędzy wymaganiami stawianymi mu przez prawo a obojętnością współpracowników.

Nie takie złe to RODO

Podsumowując, zachowajmy złoty środek – nie popadajmy w paranoję. Przepisy dot. ochrony danych osobowych nie zabraniają nam wymieniać się informacjami, lecz podpowiadają, jak bezpiecznie przetwarzać dane osobowe dla naszego dobra. Wiadomo, czasami nawet zdrowy rozsądek zawiedzie.

Wtedy napiszcie do mnie 🙂 Chętnie pomogę – wspólnie znajdziemy rozwiązanie!

Pozdrawiam serdecznie 🙂